Jakiś czas temu pan i władca Google odmówił mi udziału w programie reklamowym. Niby czego tu było się spodziewać Pan i włatca Google z odpowiednią ideologicznie prawdą i cenzurą. Niesamowite, że za wyrażanie własnych poglądów oraz niestosowanie nowomowy ląduję w tej samej kategorii co ludzie nawołujący do przemocy, dokonujący bestialstwa i pedofilii. Bo oczywiście „obrażanie mniejszości” czy nie zgadzanie się z propagandą klimatyczną (nazywane istniejącym podobno „konsensusem”…). Czym jest w ogóle obrażanie mniejszości? Czy stwierdzenie, że istnieją tylko 2 płcie jest już obraźliwe? Czy chociażby stwierdzenie naukowego faktu, że dysforia płciowa jest zaburzeniem psychicznym? Ruganie tych 2 faktów jest bardzo szkodliwe dla autystów – ludzie chyba najbardziej narażonych na ideologię gender. To właśnie autyści i homoseksualiści są najczęściej ludźmi odwracającymi tzw. „tranzycję” i żyjący z skutkami zabawy hormonami do końca życia. Nie mam zamiaru o tym milczeć, chociaż nie wiem jak wielką kwotą usiłowaliby mnie przekupić ideolodzy z Google.
Zaczynają nam się tu podziały pomiędzy myśli, które można i nie można wyrażać. Google znany jest przede wszystkim jako wyszukiwarka internetowa. Więc zastanawiam się – czy przez to niepasujące im poglądy będą pozycjonowane niżej? Oraz czy już są czy dopiero będą.
Owszem – jeżeli na tej stronie zarobiłabym tyle aby zwróciłby mi się hosting to bym była zadowolona. Nie liczyłam na żadne realne zyski. Jednak to wkurwia. Z tego powodu założyłam tą stronę – nie chcę aby czyjeś skrzywienie ideologiczne blokowało moją swobodę artystycznej wypowiedzi. W przyszłości mogę mieć niestety problemy z takim serwisem jak Bandcamp, który też ma swoje poprawnie polityczne zajoby.
KOTOŁAK TO NIE KURWA, KTÓRĄ MOŻNA KUPIĆ! Wolę mówić co myślę, niż sprzedawać swoją duszę za marne grosze. Nie kupicie mnie. Nie uciszycie. Nie macie monopolu ani na moralność, ani na prawdę. A jakąś metodę na spieniężenie mojej pracy i tak znajdę.
