Wraz z publikacją strony nie mam już żadnej wymówki aby nie zajmować się muzyką. Czekałam na to. Mój heavy metalowy duch błagał mnie o wypuszczenie na wolność i zjedzenie wszystkich różowych króliczków, które zalęgły się na tęczowej łączce. Moja wina, wiem. Praca nad stroną się wlokła a moje życie prywatne nie pomagało w całej tej sytuacji. Tak to jest jak człowiek przestaje myśleć mózgiem tylko swoim układem rozrywkowym. Ale do rzeczy. Nadal czeka mnie pewne wyzwanie, które nazywa się…
… BUDKĄ WOKALNĄ!
Bez niej ciężko jest ogarnąć ćwiczenia na konkretnym poziomie i głośności. Nagrania bez niej są niemożliwe. To jest kolejny stoper na drodze do powrotu do studia. Dam radę. Nie jestem sama z tym gównem i mam wokół siebie wielu wspaniałych ludzi, który służą mi radą. Podejrzewam, że jak już zbiorę materiały, to buda powstanie w przeciągu kilku dni. Daj Boże aby spełniała swoje powołanie!
To nie koniec planów. Opierdalałam się przez tak długi czas, więc czas przyspieszyć.
Prace muzyczne
Czas ruszać nad nowymi kompozycjami. Mam gotowe niemalże 3 albumy i kilka singli. One aż czekają aż napiszę do nich muzykę. Jaram się tym jak flota Staninsa. Oprócz tego życie dało mi kopa. Muszę podziękować za to wszystkim, co w przeciągu roku pojawili się w moim życiu… no dobra prawie wszystkim. Czas posprzątać swój pokój i wrócić do formy.
CZAS ZNOWU STAĆ SIĘ HEAVY METALOWĄ BESTIĄ!
Czas powrócić do ćwiczeń i iść na jamm session. Kurwa, nie wiecie jak mi się marzy dobry jamm. Ale najpierw trzeba się doprowadzić do stanu używalności. Przy okazji – łatwiej mi się pisze kiedy ćwiczę.
Jak wspominałam – czekają mnie stare kompozycje, ale mam zamiar odświeżyć też stary materiał aby kaszana była nieco mniejsza niż jest. Technicznie mój głos znajduje się w zupełnie innym miejscu niż był podczas ostatniego nagrania. Zajmę się najpierw singlami, a potem albumami w kolejności odwrotnej do ich wydania. Spróbuję też uatrakcyjnić nieco gary, bo zdaję sobie sprawę, że jest to moja największa kompozycyjna słabostka.
A poza muzyką…
Trzeba posprzątać social media, aby nie było wstydu przed znajomymi. I ruszyć z kanałem na Rumble – to jest alternatywa dla YouTube, pozbawiona lewackich podwójnych standardów.
Po czasie stagnacji czeka mnie duuuużo pracy. Nigdy mnie tak życie nie karało, jak wtedy kiedy muzyka nie była moim priorytetem. Teraz zawsze i na zawsze będzie.
