Co u mnie słychać?

Wierzcie mi lub nie ale parę razy zbierałam się do napisania tu czegoś. Jak zasiadałam za klawiaturą i pustka w głowie. Po pewnym czasie stwierdziłam, że jak już mam siedzieć z pustką w głowie to zdecydowanie wolę siedzieć nad muzyką. I wtedy ta pustka przemijała…

Szczerze… wolę mieć pustkę podczas pisania postów niż muzyki.

Po drugie – noooo… zajęta jestem. Bardzo. Przyjechały do mnie monitory studyjne. Czekają na testy, a testy czekają na stację odsłuchową. Już dzieciom tłumaczę czym jest stacja monitorowa, bo nawet kuce w sklepie muzycznym nie wiedzą, a powinna być to fundamentalna wiedza.

Pokrętełko MASTER w międzymordziu steruje głośnością poprzez zmiany w natężeniu prądu. Aby podał odpowiednie napięcie musi być rozkręcony na pełną pizdę, wtedy monitor działa tak jak inżynier go zaplanował. Ta sytuacja jednak nie jest rozwiązaniem dla mnie i moich sąsiadów. Jednak – jak skręcę gałę w międzymordziu obniżę poziom natężenia prądu, przez membrana głośnika dostanie go za mało do prawidłowej pracy. I wtedy będzie płacz, że zjebany miks.

Stacja odsłuchowa pozwala na sterowanie głośnością nie poprzez zabawę w zmianie napięcia, a niejako „dławienie” dźwięku. Tak mamy rozkręcony MASTER w międzymordziu na full, a my i nasi sąsiedzi nie doznajemy trwałego uszkodzenia słuchu. Fajnie, nie?

No tylko fajnie by było jakby taka wiedza była nieco bardziej powszechna. Niech pewna znana sieć sklepów muzycznych żałuje, że nie zatrudniła mnie jako sprzedawcę.

Jeszcze mam do zakupu instrumenty wirtualne. Też trochę na to wydam. A wtedy nie będzie brania jeńców.

Nie pamiętam kiedy ostatnio dzieliłam się postępem prac, więc przepraszam jak się powtórzę. Tytułowe „Co ty wiesz o samotności?” jest skończone w 75%. Na płytę być może wyląduje jeszcze jeden tekst. W przypadku „Wiwat aktywizmu” skończony jest „Patriarchat” i zaczęta „Godność”. Nad singlami teraz nie pracuje. „Awaken” będzie wzięty na warsztat dopiero jak odpocznę po tym szalonym maratonie.

Jak widać jest co robić… przypominam, że zaraz czekają mnie jeszcze nagrywki CAŁEGO STAREGO MATERIAŁU! W między czasie tak zwanym… oprócz jestem na stażu i muszę zrobić wszystko aby mnie później zatrudnili. Trzeba zarabiać na zabawki. Oprócz tego dbam też o swoje stado. Relacje międzyludzkie są ważne. Naprawdę. Serio. Nie żartuję. Należy im zrobić miejsce w życiu. Dbając o stado dba się też o siebie.

Przy okazji – trzeba też kiedyś ćwiczyć, co nie?

Ale „kołcze marketingu muzycznego i rozwoju kariery coś tam, coś tam, bla bla bla” nadal będą twierdzić, że olewam swoją karierę bo nie „produkuję kĄtentu” i nie zajmuję się regularnym powadzeniem socjal mediów oraz relacji z fanami. To tylko 15 minut dziennie… bla,bla, bla. Chuj prawda tak przy okazji, ale jak ktoś dobrze słucha to zobaczy, że „kołcz” później sam sobie zaprzeczy. O tym kiedyś zrobię materiał.

Tak przy okazji… ciężko mi znaleźć te 15 minut dziennie bez zaniedbywania obowiązków lub siebie. Myślę, że wielu muzyków na moim etapie powie to samo. Oczywiście mówię o prawdziwych muzykach, a nie muzykantach co kupią sobie podkład i coś do niego narzygają.

Kończąc… bo w końcu kiedyś by się należało skończyć ten wywód i wziąć się do roboty. Mam co robić. Bez odbioru.